Jest grudzień, a więc czas podsumowania całego roku. Myślę, że warto w tym czasie skupić się na tym, za co jesteśmy wdzięczni, jakie cudowne rzeczy wydarzyły się w naszym życiu w przeciągu ostatniego roku, a nie na tym czego nie zrobiliśmy, które plany okazały się być tylko planami i wcale nie ujrzały światła dziennego.

Szczerze mówiąc zastanawiałam się czy w ogóle podejmować temat wdzięczności. W końcu był już poruszany tyle razy. Sama dowiedziałam się o nim z bloga Aniamaluje. Ale z drugiej strony patrząc na to ile wdzięczność wniosła w moje życie i jak bardzo zmieniła je na lepsze, to doszłam do wniosku, że mogę także o tym sama napisać. Może akurat ktoś przeczyta u mnie o tym pierwszy raz, może akurat mój wpis przekona go do wprowadzenia tego wartościowego ćwiczenia do swojej codziennej rutyny. Treści, które zmieniają życie na lepsze nigdy za wiele. 🙂

Na czym polega ćwiczenie wdzięczności?

Ćwiczenie wdzięczności polega na tym,  że codziennie przed zaśnięciem, zapisujesz co najmniej trzy rzeczy, za które jesteś wdzięczny z minionego dnia. Może to być największa błahostka, ale istotne jest to żeby wymyślić chociaż 3. Na początku jest trudno. Przynajmniej mi było. Analizowałam swój dzień od rana do wieczora i dosłownie na siłę wypisywałam 3 rzeczy. Teraz kiedy siadam do zeszytu nie mogę przestać pisać. W każdym dniu znajduję tyle wartościowych rzeczy, za które dziękuję.

Muszę też Wam powiedzieć, że nie jestem w tym super regularna, bywały całe tygodnie kiedy nic nie wpisywałam (a zaczęłam ponad rok temu). Jednak nigdy z tego ćwiczenia nie zrezygnowałam, po prostu od czasu do czasu o nim tak jakby… zapominałam. A pomimo tego braku regularności wciąż ciężko mi uwierzyć, że tak proste, banalne wręcz ćwiczenie doprowadziło do takich zmian w moim myśleniu.

Zmiany

Tak naprawdę dopiero całkiem niedawno usiadłam i w końcu przekartkowałam  cały swój zeszyt wdzięczności. Przyszła chwila zastanowienia… –  i o dziwo jakoś nie poczułam,  że to zmienia moje życie, owszem fajnie być wdzięcznym każdego dnia za to co nas spotyka. Jednak na początku nie spostrzegłam żadnej drastycznej zmiany. I wtedy mnie olśniło.

Bo wiecie, jak ma się siebie samego na co dzień to nie widać tak zmiany. 🙂 Trzeba porównać się do siebie sprzed jakiegoś dłuższego okresu czasu, np. sprzed roku. Ja właśnie to zrobiłam. I wtedy dopiero poczułam jak wiele zmian we mnie zaszło. Pozytywnych zmian. Jeszcze rok temu, czułam się „gorsza” od innych ludzi, bo nie studiuję tego co jest moją pasją, bo rodzice nie zapisali mnie na akrobatykę jak byłam dzieckiem i nadszpagatu nie zrobię na zawołanie, bo Bóg nie obdarzył mnie niezwykłym talentem do rysowania czy do śpiewania, bo to i tamto i jeszcze milion innych wymówek i powodów.

Co teraz myślę? Czuję, że wygrałam los na loterii, aż czasem boję się że to szczęście gdzieś mi ucieknie, ale jednocześnie daje mi to skrzydła do działania i wiem, że naprawdę mogę wszystko. 🙂 Mam super rodzinę, super przyjaciół, super chłopaka, nigdy w swoim życiu nie zaznałam biedy, codziennie mam co jeść, mam dwie nogi i ręce dzięki czemu spełniam się w każdej ze swoich pasji. Widzicie różnicę? Bo ja BARDZO. 🙂

Dlatego gorąco Wam polecam założyć sobie taki zeszycik, ustawić w telefonie przypomnienie i zapisywać codziennie 3 rzeczy, za które jesteście wdzięczni. 🙂 Albo przynajmniej przed zaśnięciem powiedzcie je sobie w głowie, chociaż według mnie to nie ma takiej mocy, bo do zeszytu zawsze możemy zajrzeć, przypomnieć sobie w gorszych chwilach, jak bardzo super MIMO WSZYSTKO mamy życie. Odsyłam też do wpisu Ani, o którym już wspominałam. U niej znajdziecie także źródła naukowe, które mówią o tym, że wdzięczność poprawia jakość życia 🙂

Naprawdę, to takie małe ćwiczenie, które nie zajmuje więcej niż 5 min, a tak bardzo zmienia podejście. Jestem nim zachwycona. Myślę, że jeżeli zdecydujecie się zacząć, to też będziecie 🙂 Naprawdę warto. <3