Dziś przyszedł czas na kolejny wpis o zmianie złych nawyków żywieniowych. Tym razem chciałabym opowiedzieć trochę o podjadaniu i podpowiedzieć jak z tym walczyć.

Każdy wie, że w procesie odchudzania, ale także zdrowego odżywiania podjadanie, w szczególności tych niezbyt zdrowych przekąsek, jest nader częstym i trudnym do pokonania zwyczajem. Przecież to normalne, że po obiedzie trzeba zjeść coś słodkiego, że między śniadaniem a obiadem wcinamy jakieś ciastka, a kolację zjedliśmy kilka godzin temu, więc 1 banan przed snem nikomu nie zaszkodzi.

Dlaczego podjadamy?
Podjadamy z nudów, podjadamy żeby zabić smutki, podjadamy z głodu i podjadamy z przyzwyczajenia, podjadamy ze stresu, podjadamy… Każdy może znaleźć sobie jakieś milion powodów. Nauczyliśmy się, że podjadanki to normalna sprawa, a w bilansie kalorycznym ich nie wliczamy, bo to przecież tylko jeden batonik – nikomu nie zaszkodzi.

Oczywiście najgorsze w tym wszystkim jest to, że zazwyczaj sięga się właśnie po te niezdrowe przekąski, jak chipsy i słodycze.

Jak więc z tym walczyć?

Po pierwsze trzeba sobie uświadomić kiedy podjadamy. Co wtedy czujemy, naprawdę ważne są tu emocje, ogólne samopoczucie. Jeżeli tego się dowiemy, to będziemy mieć podstawy z czym konkretnie walczyć.

Wszystkie zmiany, tak jak to zaznaczyłam już w poprzednim wpisie najlepiej wprowadzać powoli, stopniowo. Ciężko z dnia na dzień przestać podjadać, zresztą cały proces uświadamiania sobie jakie znaczenie ma w naszym przypadku podjadanie jest dość długi, przed samym sobą przyznać się jest czasem najtrudniej. 😉

Poniżej zaprezentuję Wam kilka moich rad jak podejść do tego tematu i odzwyczaić się podjadania

  1. Pierwsza złota zasada, o której jest trąbione wszędzie, ale jest nader prawdziwa i aktualna – jemy mniej, ale za to częściej. Czyli z 3 głównych posiłków, robimy 5-6. Jemy co 3-4h, ponieważ tak jest najzdrowiej, jednak po pewnym czasie, kiedy poznamy już dobrze własny organizm, on sam zacznie się w odpowiednim czasie upominać o jedzenie. Jedząc mniej a częściej dostarczamy swojemu organizmowi mniej więcej tyle samo jedzenia co przy 3 posiłkach dziennie, ale nie mamy kiedy podjadać, więc koniec końców tak naprawdę jemy mniej.
  2. Nie oszukujemy się i słuchamy swojego organizmu – czy ochota na czekoladę to faktycznie głód? Czy może po prostu zwykła zachcianka wynikająca z przyzwyczajenia?
  3. Pijemy wodę, duuużo wody – wbrew pozorom bardzo łatwo pomylić pragnienie z głodem… Spróbujcie, a sami się przekonacie.
  4. Nie kupujemy podjadanek. Kiedy nie mamy aktualnie w domu nic do podgryzienia, to po prostu nie będziemy tego jeść. 🙂 Przy okazji nasz portfel zdecydowanie nam za to podziękuje.
  5. Planujemy posiłki – o tym muszę napisać cały osobny wpis, ale w skrócie. Planując co będziemy jedli w danym dniu, czy tygodniu tworzymy automatycznie listę zakupów potrzebnych składników. Z pewnością zabraknie tam niezdrowych przekąsek, za co znowu podziękuje nam nasz portfel. W planie zawrzemy także wszelkie ewentualne posiłki do pracy (których brak zamieniłby się np. w pączka/drożdżówkę).
  6. Celebrujemy posiłki – jemy powoli, przyzwyczajamy się do tego, żeby zawsze jeść przy stole, na talerzu, że posiłek to nie byle co, ale ważna część dnia. Gwarantuję, że po pewnym czasie szybkie podjadanie będzie po prostu… dziwne i nie będzie nam odpowiadało. Dodatkowo jedząc powoli szybciej się nasycimy, dzięki czemu będziemy jeść mniej.
  7. Znajdujemy sobie zajęcie – często podjadanie jest po prostu wynikiem nudy.
  8. A jeżeli już nie umiemy wytrzymać – wybieramy zdrowiej, ewentualnie korzystamy z rad z pierwszego wpisu: jak odzwyczaić się od słodyczy 🙂

Oczywiście sposobów jest pewnie dużo więcej, tutaj są te sprawdzone przez mnie. Na każdego coś zadziała lepiej, a na innego gorzej. Ja aktualnie mam nawyk jedzenia czegoś słodkiego z kawą, powoli udaje mi się to ograniczać, ale przyznaję, że jeszcze często się łamię… 😉 

Może Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na podjadanie? 🙂

Do następnego!

Asia