Nawyk to zautomatyzowana czynność, którą nabywa się w wyniku ćwiczenia (wg Wikipedii). A ja tyle mądrości już napisałam o wyrabianiu w sobie nawyku niejedzenia słodyczy, nie podjadania itd., a w sumie niewiele było na temat samej siły nawyku.

Każdy ma jakieś postanowienia: trzymać dietę, uprawiać sport, wstawać wcześnie, etc. I wszyscy wiemy jak trudno w tych postanowieniach wytrwać i, że początki wbrew pozorom są najtrudniejsze. Może tylko pierwszych kilka dni jest dobrze, bo trzyma nas motywacja, ale po krótkim czasie mija to początkowe zachłyśnięcie się naszym postanowieniem i przychodzą trudniejsze chwile.

I tu z pomocą przychodzi nam NAWYK. Z własnego doświadczenia wiem, że to bardzo pomocna rzecz (czynność?). Wtedy tak jakby nie musisz „myśleć” nad tym co robisz, nie zastanawiasz się nad tym, nawet nie potrzebujesz specjalnej motywacji. Po prostu idziesz i to robisz.

Jednak żeby wyrobić w sobie jakiś nawyk potrzebujemy czasu, kiedy ta motywacja i siła woli bardzo się przydadzą, żeby nie powiedzieć, że są niezbędne.

Jak więc wyrobić w sobie nawyk?

Kiedyś, nawet nie pamiętam gdzie, przeczytałam, że przyzwyczajenia do wykonywania pewnych czynności, a więc nawyku, nabieramy po ok 20 dniach jej stałego, codziennego wykonywania. Szczerze mówiąc, nigdzie tego nie sprawdziłam, nie podam tutaj żadnych naukowych dowodów czy badań, które to potwierdzają. Ale sprawdziłam to na własnej skórze i  mogę powiedzieć tyle – w większości reguła 20 dni sprawdza się bardzo dobrze (tak naprawdę nie sprawdziła mi się tylko w jednym przypadku, w którym potrzebowałam naprawdę więcej czasu, o którym już wspomniałam w jednym z poprzednich postów – odzwyczajenie od słodyczy).

Osobiście kiedy postanawiam sobie, że będę coś robić regularnie (niech to będzie np. rozciąganie) korzystam z jeden z tych 2 metod motywacji i sprawdzenia samej siebie czy trzymam się w postanowieniu:

  1. Karteczki

Przyklejam w widocznym miejscu, np. do szafy, ściany, drzwi 20 kolorowych karteczek samoprzylepnych, ponumerowanych po kolei od 1 do 20. Wygląda to mniej więcej tak:

 

DSC_0403

 

Każdego dnia po wykonaniu czynności do której chcę nawyknąć zrywam jedną karteczkę. I tak po kolei aż nie będzie już żadnej, czyli minie 20 dni – wtedy karteczki przestaną być potrzebne, ponieważ wyrobiłam już w sobie nawyk.

Nie jest to mój autorski pomysł oczywiście, o nim także gdzieś wyczytałam, ale niestety nie pamiętam gdzie, więc nie podam źródła. 🙂

  1. Tabelka w excelu

Moja tabelka jest tak zwyczajna i banalna, że aż wstyd ją pokazywać 😀 Po prostu piszę nazwę ćwiczenia (w tym wypadku stretching, który dzielę na dwa rodzaje, czyli zamiennie: nóg i pleców), a w drugiej rubryce mam po kolei daty. Żeby było kolorowo, to nie zaznaczam odbytego treningu ‘+’ czy jakimś znakiem, tylko kolorami – zielony to zaliczony, a czerwony to nie zrobiony. Ot cała filozofia.

Szczerze mówiąc częściej używam drugiej metody. W gruncie rzeczy sama nie wiem dlaczego, ponieważ tabelkę tak naprawdę łatwiej przeoczyć, łatwiej w gruncie rzeczy się oszukać i udawać, ze się jej nie widzi. 😀 Jednak chyba na tyle już potrafię się upilnować, że wystarcza mi ta tabelka. Może to też trochę lenistwo. 😛 Karteczki natomiast przyklejone w widocznym miejscu nas „prześladują” i przez to są swoistym motywatorem. 🙂

To tyle ode mnie (na razie) na ten temat. Mam zamiar przeczytać w najbliższym czasie książkę „Siła Nawyku” więc z pewnością podzielę się moimi spostrzeżeniami i ewentualnymi innymi pomysłami jak sobie z tym radzić.

 

A Wy jakie macie sposoby na nabywanie nawyku? Podzielcie się nimi w komentarzach

 

Do następnego!

Asia