Zawsze uważałam się za osobę o wysokim wskaźniku empatii. Niestety zbyt mocno potrafię wczuć się w czyjąś sytuację. Dlatego między innymi nie czytam i nie oglądam wiadomości. Oszczędzam sobie wszelkich tragicznych wypadków i innych historii. Jeżeli dzieje się w Polsce lub na świecie coś ważnego – i tak się o tym dowiem. O innych rzeczach wolę nie wiedzieć, wystarczy, że jestem świadoma tego, że one istnieją.

W ogóle wysoki poziom empatii uważam bardziej za przekleństwo niż atut. Oczywiście to niezwykle ważne żeby być empatycznym. Ale w granicach zdrowego rozsądku, bo nigdy nie wejdziemy w ciało i duszę drugiej osoby, nie dowiemy się co faktycznie przeżywa i jak dużo może znieść. Ważne żeby za empatią szła realna pomoc, a nie dół i zamykanie się w sobie na długie dni, bo nie można znieść tego co się stało. Komuś. Nieznajomemu.

Jednak nie o empatii chciałam dziś tu mówić. Chciałam w tym wszystkim wrócić do faktu, że czasem oceniamy nie wiedząc co się komuś w głowie tli, co ktoś myśli, co ktoś przeżył. Nawet jeżeli to ktoś znajomy lub bliski. Nie jesteśmy w jego skórze. 

Miałam ostatnio sytuację, że uświadomiłam sobie, a raczej pewna osoba uświadomiła mi co jej w duszy siedzi. I poczułam falę wstydu. Wstydu za brak wyrozumiałości. Wstydu, że nie byłam przy niej wtedy kiedy być powinnam. Wstydu, że byłam naprawdę nieempatyczna…

Ludzie lubią się przykrywać. Pod płachtą złości i narzekania kryć przeraźliwy smutek i żal. Pod płachtą obojętności kryć złamane serce. A pod uśmiechem zazdrość. 

I jest mi głupio. Bo przy całej tej empatii zapomniałam, że nie należy oceniać po pozorach, że każdy ma uczucia. Że trzeba wziąć poprawkę na tę „skorupę”, którą człowiek tworzy do kontaktu ze światem.

I za każdym takim razem, dostaję kopa w tyłek, jak bardzo powinnam doceniać to co mam. Nie chcieć więcej. Bo mam wystarczająco. Dążyć do spełnienia marzeń, ale pamiętać, że dla kogoś to moje życie może być spełnieniem marzeń. 

 

PS. Wiem, że wpis chaotyczny, ale w sumie to pisałam go dla siebie, żeby się kopnąć zanim zrobi to ktoś inny.