Ciężko opisać słowami co czuje człowiek kończący swoją przygodę z Easmusem. To znaczy… konkretny człowiek czyli ja. Radość przeplata się ze smutkiem. Odliczanie dni z chęcią zatrzymania czasu. Serce rośnie z radości i jednocześnie pęka na milion kawałków. Nostalgia erasmusowa towarzyszy mi teraz cały czas. Tęsknota za tym co dopiero będzie i za tym co już minęło…

Tęsknię. Za taką zwyczajną jazdą samochodem, z Tobą. Ty trzymający mnie za kolano, ja patrząca na widoki za oknem. Jestem tu i teraz, zachwycam sie polami rzepaku i maków, naszymi lasami, zielenią… Całkiem lubię ten nasz kraj. Lubię te naszą 3 godzinna jazdę, na końcu ktęrej czekają kochające osoby z kolacją i czasem przeznaczonym tylko dla nas.

Tęsknie za moją codziennością, kawą na moim podwórku z ulubionym domowym ciastem z owocami prosto z ogrodu, kotem wylegującym się na trawie, porzeczkami prosto z krzaka.

Tęsknie za grillem ze znajomymi, głośnym śmiechem i docinkami, za rozmowami o wszystkim i o niczym.

Tesknię za zabawami z moimi siostrzenicami, za ich radosnym i beztroskim dziecięcym śmiechem i wołaniem „ciociu Asiu, a wiesz co?”.

Tęsknię za malinami i jagodami, za domowymi wypiekami, za wspólnymi śniadaniami w sobotni poranek.
Tęsknię za spotkaniami z moimi przyjaciółmi, za plotkami, za ważnymi rozmowami, za rozkminianiem życia, za kopaniem w tyłek, kiedy trzeba i wsparciem we wszystkim co robię.

Erasmus to definitywnie najlepsze doświadczenie w moim dotychczasowym życiu. Tęsknię teraz jak nie wiem co, im bliżej wyjazdu, tym tak naprawdę bardziej. Jednak nic nigdy nie pomogło mi tak bardzo uświadomić sobie tego czego chcę od życia, od relacji z ludźmi, a jednocześnie docenić to co już mam. I chociaż boję się „posterasmusowej depresji”, chociaż kawałek mojego serca już zawsze pozostanie w Grecji, chociaż serce pęka na samą myśl, że niektórych ludzi widzę ostatni raz w życiu, a łzy płyną obficie przy każdym pożegnaniu… to cieszę się, że wracam do siebie.
Niesamowite jest to, że wiem, że wracam jako inna osoba i nic już nigdy nie będzie takie samo. Inne doświadczenia, większa otwartość. Erasmus otwiera oczy na wiele rzeczy i spraw. Chodzi mi głównie o te moje, osobiste. Bo patrzę na wszystko z dużego dystansu – dosłownie i w przenośni. I jestem niesamowicie wdzięczna, że mogłam zdobyć takie doświadczenie w swoim życiu, że miałam taką szansę.
Wiem jedno – życie bylego Erasmusa nigdy nie będzie już takie samo. 🙂 Zawsze cząstkę siebie zostawimy już gdzieś indziej na świecie, bo pojawili się w naszym życiu ludzie, doświadczenia, miejsca których nie powtórzymy nigdy, a miały ogromny wpływ na to kim sie stajemy.
Bardzo ciężko wyrazić co czuję, na tydzień przed powrotem, bo na zmianę odliczam dni i napływaja mi łzy do oczu że to już koniec. Na zmianę tęsknię za Polską i zaczynam już na zapas tęsknić za greckim Erasmusem.

Bo wiecie, jedyne słowa, które przychodzą mi na myśl, żeby podumować co czuję to…: Once Erasmus – Always Erasmus… 🙂