Kontynuując serię o zdrowym stylu życia dziś będzie pierwszy post o odżywianiu. Jak zacząć, jak wytrwać, jak się przestawić. Będzie o tym jak zmienić dotychczasowe złe nawyki na te dobre.

Od początku – tak jak napisałam swoją zmianę rozpoczęłam od małych kroczków. Było to m.in. odstawienie słodyczy, fast foodów, oduczenie się pewnych złych nawyków. Z jednej strony były to małe kroczki, ale z drugiej wiem dobrze, że wcale nie były takie łatwe do zrealizowania. Jednak motywacja była większa od słabości, a po czasie przyszło odzwyczajenie i nawyk tych dobrych przyzwyczajeń.

Dziś chciałabym poruszy kwestię odstawienia słodyczy.

Nie jestem żadnym ekspertem, ale myślę, że są pewne zasady, które sprawdzą się u każdego, wiadomo w mniejszym lub większym stopniu, ale są w miarę uniwersalne.

Ogólnie jest to ciężki temat. Sama wiem jak bardzo, bo jako wielka fanka wszelkich słodkości muszę robić sobie taki „odwyk” raz na jakiś czas i za każdym razem jest tak samo ciężko.

Cukier sam w sobie uzależnia i… no cóż, nie jest zdrowy. Szczególnie ten zwykły, biały, rafinowany, który jest dodawany do większości sklepowych słodyczy.

Więc od czego zacząć? Najlepiej od motywacji i od uświadomienia sobie, że nie tylko szkodzimy sobie jedząc takie ilości słodyczy, ale że są to także „puste” kalorie, które mają wysoką wartość energetyczną jednocześnie nie powodując tego, że się najadamy.

Na początku najlepiej nauczyć się wybierać zdrowe zamienniki i stopniowo ograniczać spożycie słodkości w ciągu dnia.

Czym mogą być zdrowe zamienniki? Pierwsza nasuwająca mi się myśl, to owoce – słodkie, zdrowe… Ale tak naprawdę tych zamienników mamy dużo więcej, i niekoniecznie są to owoce. 🙂

To mogą być własnoręcznie robione ciasta, ciastka, lody, galaretki, musy… wymieniać dalej? I nie, nie mówcie, że nie umiecie piec. Jeżeli robicie wszystko zgodnie z przepisem, który jest sprawdzony (a można to wyczytać np. w komentarzach), a Wasz piekarnik jest sprawny, to nie ma opcji ze coś nie wyjdzie. Zauważyłam niestety, nikogo nie obrażając, że najwięcej osób, które narzekają, ze nie umieją piec/gotować, po prostu nigdy nie próbowało, albo spróbowało raz, może dwa razy, coś nie wyszło i się poddali. Ja lubię gotować, piec jeszcze bardziej, nie zawsze mi wszystko wychodzi, ale nie zrażam się. 🙂 Zresztą, nawet jak ktoś umie, to nie musi wcale tego lubić, dlatego warto poczytać składy produktów, które chcemy zakupić, poszukać, poszperać, wybierać lepiej i zdrowiej. Sklepy ze zdrową żywnością proponują różnego rodzaju batony, złożone praktycznie tylko z bakalii, które są naprawdę przepyszne. Zresztą zauważyłam, że powstaje coraz więcej cukierni oraz małych sprzedawców, gdzie można zakupić tradycyjne wypieki, bez żadnych spulchniaczy i aromatów. Zazwyczaj te wypieki nie są dużo droższe od tych zupełnie niezdrowych oferowanych niestety wciąż w większości sklepów Wybierając czekoladę, nie bierzmy tej mlecznej, tylko gorzką, o jak najwyższej zawartości kakao. Wiem, ze nie wszyscy lubią gorzką, sama za nią nie przepadałam, ale szczerze mówiąc, to też kwestia przyzwyczajenia. 😉  Po pewnym czasie zaczyna smakować, a ta mleczna robi się po prostu… za słodka. Zresztą gorzka, o wysokiej zawartości kakao jest o wiele zdrowsza, zawiera więcej magnezu, a zarazem jakoś nie da się na raz zjeść całej tabliczki, jak to często u mnie bywało z czekoladą mleczną.

 

Jednak pomijając te wszystkie zdrowsze zamienniki, chodzi nam przecież o to, żeby ograniczyć ilość spożywanych słodyczy, a najlepiej jak w ogóle wykluczy się je z codziennej diety. Niestety nie mam na to jakiegoś genialnego przepisu, złotej rady… Tutaj główną rolę odgrywa silna wola.

Kiedy ostatnio zrobiłam sobie  odwyk od słodyczy to zaczęłam go od złej strony. Otóż z dnia na dzień nagle przestałam jeść słodycze, żadnych odstępstw… I wiecie co, dopiero po miesiącu byłam w stanie np. kupić sobie coś słodkiego i schować do szafy bez „kuszenia” albo wąchać pyszne domowe wypieki bez specjalnej chęci ich zjedzenia. Na początku było najgorzej, musiałam czasem wychodzić z pokoju gdzie otwierano przy mnie moje ulubione ciastka i czekać aż po prostu zostaną zjedzone…

Dlatego nie polecam takiego przechodzenia na radyklany słodyczowy odwyk z dnia na dzień. Najlepiej robić to powoli i z głową. Na początku z jednej tabliczki czekolady dziennie, zróbmy pół, z 3 gałek lodów – 2 itd. I stopniowo co tydzień zmniejszać tę dawkę, aż do całkowitego wykluczenia słodyczy. Innym sposobem, ale myślę, że dla tych bardziej wytrwałych jest ustalenie sobie 1 dnia w tygodniu, tzw. cheat day, kiedy możemy zjeść coś słodkiego. Ja tak właśnie zrobiłam na samym początku mojej przygody ze zdrowym odżywianiem. Czasem było ciężko wytrzymać do tego jednego, konkretnego dnia, bo zdarzały się gorsze dni, kiedy czekolada byłaby bardzo pożądanym pocieszycielem, ale jakoś dałam radę. I wiecie co? Przez cały tydzień myślałam ile to ja nie zjem ciast i czekolad tego dnia, a zazwyczaj kończyło się na jednym marnym kawałku, bo po prostu szybko się zasładzałam.

I to co najważniejsze, co nie tylko liczy się w przypadku odzwyczajenia od słodyczy, ale w ogóle zmiany wszelkich nawyków. Nie poddawać się. Każdy ma gorszy dzień. Zauważyłam, że wiele osób jak raz się złamie, to stwierdza że nie ma sensu dalej tego ciągnąć i się poddaje po całości. A tak sobie myślę, że największą siłę pokazuje się wtedy, kiedy mimo tego, że złamiemy się raz, drugi czy trzeci, dalej próbujemy i nie traktujemy tego jako porażkę tylko drobne potknięcie na drodze do sukcesu.

Pomimo tego wszystkiego co napisałam uważam, że życie całkowicie bez słodyczy nie byłoby takie piękne, także od czasu do czasu można sobie pozwolić na małe co nieco. Bardziej chodzi o nieprzyzwyczajanie się do cukru, którego i tak dużo spożywamy z innym pożywieniem.

Tyle ode mnie w temacie.

darmowe-zdjecia

A czy Wy macie jakieś sprawdzone sposoby w walce ze słodyczami? 🙂

Asia