Dzisiaj pijąc popołudniową, moją ulubioną kawę z mlekiem i syropem karmelowym, szukając inspiracji do napisania kolejnego wpisu, stwierdziłam, że szukam za daleko. Spojrzałam na swoje otoczenie.

Na kolanach śpiący kot, w ręku kubek z kotem, na stole klucze z brelokiem – kotem. Czy muszę wymieniać dalej?:)

Otóż dziś chciałabym podzielić się z Wami moją pasją. Pasją, która niezmiennie trwa od dzieciństwa. I jakkolwiek banalnie to brzmi, to są nią koty.

Ale poczekajcie, nie myślcie, że chodzi tu o bzika na punkcie zwierząt (to swoją drogą).

Moją pasją jest zbieranie rzeczy z motywem kotów. Począwszy od figurek, poprzez skarbonkę, biżuterię, koszulki, obrazki, przywieszki a kończywszy na zastawie stołowej. A to z pewnością nie wszystko. Moja pasja rozpoczęła się naprawdę wcześnie, może w wieku kilku lat, kiedy to moja ciocia znając moją miłość do tych zwierząt postanowiła przywieźć mi ze swojej wycieczki do Hiszpani figurkę kota. Tak bardzo mi się spodobała i tak niezwykle pasowała do mojego pokoju i moich zainteresowań, że zaczęłam sama kupować sobie różne figurki z kotami. Aktualnie w moim domu mam ich około 40, a kolekcja stale się powiększa.

Ale pasje trzeba rozwijać! Także po pewnym czasie zaczęłam poszukiwać innych rzeczy z motywem kotów.

W tym momencie mam już tak niezliczoną ilość „kocich” przedmiotów, że nawet nie próbuję ich wymieniać.:)

Moim zwyczajem stało się też kupowanie czegokolwiek, nawet najmniejszej pierdoły z kotami podczas podróży. Z każdego miejsca musiałam przywieźć taką właśnie pamiątkę: czy to torbę na zakupy, figurkę albo chociaż pocztówkę – cokolwiek, byleby z motywem kota.

Zostało mi to do dzisiaj. Wariuję kiedy zobaczę coś z kotem! Oczywiście, nie wygląda to tak, że nie jestem wybredna, ta rzecz musi mnie naprawdę urzec! Ale kiedy już to zrobi, nie ma bata, wcześniej czy później muszę ją mieć.:)

Muszę tu wspomnieć też o mojej rodzinie i przyjaciołach, którzy mają niemały wkład w moją kolekcję, ponieważ widząc moje zwariowane hobby, na każdą możliwą okazję – imieniny, urodziny, święta, itd. – kupowali mi coś z motywem kota (absolutnie nie twierdzę, że to źle – takie prezenty zawsze bardzo mnie cieszą!). Także można powiedzieć, że z dnia na dzień mam coraz większą kolekcję.

Jakiś czas temu wymyśliłam sobie, żeby zrobić dokumentację fotograficzną (z krótkim opisem, co-kto-gdzie-kiedy) wszystkich tych przedmiotów. Jednak wciąż nie mogę się zebrać zeby ten plan zrealizować, a raczej nie potrafię wygospodarować czasu, bo z pewnością będzie to pracochłonne, ponieważ musiałabym najpierw przetrząsnąć cały mój pokój tu w Krakowie, a także ten w moim domu rodzinnym. Mimo tych wymówek na pewno w końcu to zrobię, bo warto coś takiego mieć – w końcu przy takiej ilości kotów, łatwo któregoś zagubić.:)

Koniec mojego męczenia, poniżej kilka zdjęć moich „kotów”:


DSC_0211

Mój brelok do kluczy, który kupiłam w Gdańsku na Jarmarku Dominikańskim w zeszłe wakacje:) Połączenie kota i kropek = <3

 

 

skarbonka

 Skarbonka – kot. Kupiona jakieś 2 lata temu w home&you na przecenie. Urzekła mnie:)

 

 

DSC_0210

A to moja bransoletka z Lilou z kocią przywieszką. Dostałam ją 2 lata temu od chłopaka. Nie zdejmuję jej prawie wcale.:) Zdjęcie jest nieco nieaktualne, bo od jakiegoś czasu nie mam już rzemyka (przetarł się), a został zastąpiony niebieską wstążeczką, która nie tylko ładniej wygląda, ale też jest bardziej praktyczna.

 

 

To tyle na dzisiaj. Do następnego!