Planowałam kompletnie inny post. Z inspiracjami świątecznymi. Taki banalny post o tym co mnie cieszy w tym szczególnym okresie.
Jednak w tej całej mojej przedświątecznej radości zaczęły przebąkiwać tu i ówdzie głosy, coraz głośniejsze, że komercja, że nie o to chodzi, że bez sensu, że to wszystko to na nie.

Ostatnio czytam coraz więcej negatywnych wypowiedzi  dotyczących tego, co się dzieje. W ogóle z jednej strony są osoby, które dają się w mniejszym lub większym stopniu ponieść temu świątecznemu szaleństwu, a z drugiej są właśnie te, które tego nie lubią.

Owszem, każdy ma prawo mieć własne zdanie i naprawdę, pomimo innego podejścia, w pełni akceptuję i rozumiem, że z różnych względów ktoś może tej całe otoczki nie lubić.

 

Tylko dlaczego w tym tyle hejtu?

Dlaczego jak ktoś lubi święta, to od razu komercja, to od razu odstawia to co naprawdę ważne na bok, to źle się przygotowuje do Bożego Narodzenia i milion innych argumentów.

A jeżeli ja to lubię? Jeżeli nie przeszkadzają mi porozwieszane lampki już od początku grudnia i rozlegające się wszędzie wokół „Snow is falling” nawet jeżeli na zewnątrz jest +10 stopni i świeci słońce? Jeżeli ja w tym wszystkim odnajduję siebie, wraz z całymi złożami kreatywności przy tworzeniu ozdób i grudniownika? A co jeżeli dla mnie to także coś głębszego? Czy słuchanie świątecznych piosenek i kupienie kilku ozdób robi ze mnie kogoś płytkiego?

Tak, denerwuje mnie to. Nie chodzi o wyrażenie innego zdania niż moje. Po prostu denerwuje mnie to w jaki sposób jest wyrażane. Bo mam wrażenie, że według niektórych robię coś złego bo mam udekorowany świątecznie pokój i codziennie dokumentuję przygotowania.

 

A czy nie można tego wszystkiego połączyć?

Czy mała choinka na parapecie przeszkadza mi w zastanowieniu się nad życiem? Nie sądzę żebym gdzieś w tym wszystkim zagubiła sens świąt. Dla mnie to czas zgody, pojednania, miłości, a często to nastrajanie się przez prawie miesiąc przed tylko to pogłębia.

I szczerze mówiąc „Last Christmas” w samo Boże Narodzenie nie brzmi już tak samo, jak przed 😉

 

Wybaczcie wylanie tutaj swoich żali, ale po prostu nie rozumiem braku akceptacji  dla innych poglądów i zwyczajów.

Co Wy o tym myślicie? 

 

Asia